obrazek

Archive for Luty, 2015

lut
12

Naj Dubaj

Posted by Magda i Marcin

[Marcin] Opowieści o Zjednoczonych Emiratach Arabskich zacznę od rzeczy najbardziej prozaicznych, czyli od wszystkiego co jest w tym kraju „naj”. W skali regionu, kontynentu a w szczególności świata. Zjawisk, które można określić przedrostkiem „naj” w Emiratach nie brakuje dlatego z całą pewnością istnieją takie, których zobaczyć mi się nie udało (lub nie mam świadomości tego, że są „naj”). Nie szkodzi – tradycyjnie pozostawiam coś na kolejną wizytę, a do ZEA chętnie wrócę, choć przyznaję, że nie zawsze było bajecznie (o czym mam nadzieję uda się napisać w jednym z następnych wpisów). A więc cóż ciekawego z przedrostkiem „naj” można znaleźć we wschodniej części Półwyspu Arabskiego? Co nieco na ten temat poniżej (a zdjęcia w Galerii 3).

Burj Khalifa (Burdż Chalifa)

Od tego pana nie sposób nie zacząć. Przyznaję: lubię ten budynek. Nie mam pojęcia dlaczego bo dotychczas szkło i aluminium mnie nie urzekało ale na „Burdża” po prostu miło jest popatrzeć. Trudno go z resztą nie zauważyć; ten kolos mierzy 829 metrów wysokości i liczy sobie 163 użytkowe piętra. Podobno widać go z odległości 90 kilometrów. Nie sprawdzałem prawdziwości tej tezy ale po spędzeniu kilku tygodni w Dubaju stwierdzić muszę, że właściwie nie przypominam sobie dnia, żebym z takiej czy innej perspektywy go nie oglądał. Wśród widoków na „Burdża” mój prywatny ranking wygrywa z ogromną przewagą ten, ze wznoszącego się samolotu. Bezchmurna noc, czyste niebo, pozostałe drapacze chmur daleko w dole a Burdż Khalifa ciągle wystawia swoją szpicę ponad nasze głowy. Przepiękne. Na koniec to, od czego powinienem zacząć: jest to najwyższy budynek świata.

U stóp „Burdża” znajduje się naj-atrakcja w postaci pokazu fontann, który według niektórych źródeł jest największym choreograficznym systemem tego typu na świecie (zajmuje powierzchnię 30 akrów). Piękne przedstawienie, zwłaszcza po zmroku. Zdecydowanie warto poświęcić jeden wieczór i obejrzeć kilka pokazów pod rząd, które widzowie mogą podziwiać co 30 minut. Za każdym razem pokaz jest inny.

Dubai Marina

Dzielnica Marina w Dubaju do listy budynków z przedsrostkiem „naj” dorzuca dwie pozycje. Jedną z nich jest piękny wieżowiec Princess Tower, mierzący 414 metrów i 107 kondygnacji. To prawie dwa razy mniej niż Burj Khalifa, jednakże Princess Tower dzierży tytuł najwyższego mieszkalnego bydunku świata. Na dziewięćdziesiątym siódmym piętrze znajduje się punkt widokowy, z którego doskonale widoczna jest jedna z największych (ale jednak nie największa ha ha!) sztucznych wysp świata – Palma Jumeirah. Punkt widokowy jest bezpłatny ale dostępny tylko dla rezydentów i ich gości. Jak się więc dostać do środka? Przed wejściem przestajemy być turystami (chowamy aparat do plecaka), do budynku wchodzimy pewnym krokiem, kiwamy poufale do ochrony i kierujemy się prosto do wind. Voila!

Tuż obok Princess Tower powstaje drapacz chmur, który doskonale obrazuje politykę Dubaju polegającą na robieniu niemożliwego, zadziwianiu świata i popularyzowaniu regionu przez realizację drogich projektów. To Cayan Tower, najwyższy na świecie spiralny, skręcony o 90 stopni, wieżowiec. Nie jest niski nawet jak na realia Dubaju: 310 metrów i 75 pięter, co przy tak nietypowej konstrukcji robi wrażenie.

Naj hotele

W mieście, którym znajduje się najwyższy budynek świata nie mogło zabraknąć najwyższego hotelu. Jest nim nim mierzący 355 metrów i 77 pięter JW Marriott Marquis Dubai Hotel. W moim subiektywnym odczuciu bliźniacze wieże Marriotta (bo budynki są dwa) do szczególnie urodziwych nie należą dlatego chciałbym się skupić na prawdziwej, jak na laickie oko, perełce architekury, Burj Al Arab (Burdź al-Arab). Do 2007 r. dzierżący tytuł najwyższego hotelu świata, obecnie (licząc sobie 321 metrów i 60 pięter) jest numerem trzy. Skąd więc wziął się w nieniejszym zestawieniu „naj”? Otóż Burdż al-Arab uchodzi za najbardziej luksusowy hotel na świecie. Utarło się go określać mianem siedmiogwiazdkowego, choć używana skala oceny standardu hoteli może przyznać maksymalną wartość pięciu gwiazdek i taką też ocenę oficjalnie ma Burdż al-Arab. Co ciekawe, zgodnie z informacjami wyczytanymi w sieci, właściciele hotelu nigdy sami nie użyli sformułowania o siedmiu gwiazdkach lecz to opinia użytkowników poniosła w świat taką wiadomość. O budynku można napisać wiele i naprawdę zachęcam do przeczytania innych źródeł w poszukiwaniu ciekawostek na temat popularnego „żagla”. Na przykład tej, że zbudowanny został na sztucznej wyspie, a to dopiero początek rewelacji…

Port Lotniczy Dubaj

W lotniczej nomenklaturze DXB. Zupełnie nieświadomie stałem się częścią rekordu jaki dubajskie lotnisko pobiło w 2014 r. Otóż w roku ubiegłym, ów port lotniczy obsłużył 68,9 mln pasażerów międzynarodowych, spychając z piedestału – w tej kategorii – takie kolosy jak Heathrow, Hong Kong, Paryż, Amsterdam, Singapur i Frankfurt. Cóż za radość dla fana latania! Wprawdzie mam świadomość, że wynik ten obejmuje wyłącznie loty międzynarodowe (do amerykańskiej Atlanty, króla lotów krajowych, jeszcze trochę Dubajowi brakuje) ale pamietam również, że jeden z pasów startowych DXB był zamknięty przez 80 dni z powodu remontu. To nie jedyne „naj” portu lotniczego w Dubaju. W sieci szepczą, że Terminal 3 jest największym budynkiem na świecie pod względem powierzchni. To chyba dlatego wewnątrz lotniska znalazło się miejsce na żywe palmy, hotel czy centrum odnowy biologicznej. Mają rozmach.

Pierścień mocy!

O budynkach chyba już wystarczy choć to one przede wszytskim stanowią o wszelkich „naj” Emiratów. Można jednak znaleźć i inne naj-zjawiska jak na przykład, największy na świecie złoty pierścionek. Bagatela 63 kilogramy (dla wyjątkowo silnej wybranki jak widać) wyceniany jest na nieco ponad 500.000,00 dolarów. Przy jego tworzeniu pracowało 55 wyrobników przez 45 dni (przez całą dobę!). Właściciel jest uparty – nie chce sprzedać świcidełka mimo licznych zapytań. Pierścionek, co z resztą nikogo nie dziwi, dorobił się Rekordu Guinnessa i jest do obejrzenia w Dubaju, na wystawie sklepu jubilerskiego Kanz Jewels LLC, tuż przy wejściu na Deira Gold Souk (bazar złota).

Wielki Meczet Sheikh Zayed

Przyznaję, że poza Dubaj wybierałem się nie tak często jak planowałem, jednak udało się zobaczyć co nieco z przedrostkiem „naj” w ościennych Emiratach. Tu na chwilę warto się zatrzymać przy Wielkim Meczecie w Abu Zabi. Co ciekawe, pomimo powszechnego zamiłowania w Emiratach do robienia rzeczy największych na świecie, meczet ten choć ogromny, zajmuje coś około dziesiątego miejsca wśród największych tego typu budowli na naszym globie, wspomniane „naj” znajdują się zaś wewnątrz świątyni. Pierwsze z nich, to największy na świecie ręcznie tkany dywan. Każdy z odwiedzających budynek ma przyjemność pochodzić po miłej tkaninie na bosaka – jak wiadomo, do meczetu wejść można wyłącznie po zdjęciu butów. Tuż nad dywanem znajduje się natomiast żyrandol. Wielki żyrandol. Czy największy na świecie? Z całą pewnością nie stwierdzę, bo opinie w Internecie są podzielone. Podobnie z resztą kwestia ma się w przypadku dywanu choć tu sieć skłania się jednak ku Abu Zabi. Czy dywan i żyrandol są „naj” czy też nie, jest to rzecz drugorzędna. I bez tego warto wybrać się do stolicy Emiratów zobaczyć Wielki Meczet: otaczające budowle baseny, 82 kopuły, 1000 kolumn – chociażby dlatego.

Wracając jednak do Dubaju i jego wszelkich „naj“ nie można pominąć, że jest powszechnie uznawany za najdynamiczniej rozwijające się miasto na świecie. Szacuje się, że około 20% wszystkich żurawi budowlanych świata znajduje się w tym Emiracie. Z drugiej zaś strony Dubaj ma, jak przypuszczam, jeden z najniższych na swiecie wskaźników zamieszkania przez rdzennych mieszkańców w stosunku do emigrantów. Według różnych źródeł obywatele Zjednoczonych Emiratów Arabskich stanowią ok. 20% wszystkich osób zamieszkujących Dubaj. Na tej informacji czas zakończyć niniejszą wyliczankę. Więcej „naj” nie pamietam, wszystkie pominięte jakoś odżałuję. Więcej o Dubaju (nie tylko o rzeczach „naj”) już wkrótce (oby!).