obrazek
микрозаймы на карту за 5 минут без проверки кредитной истории
gru
18

Iguana Śmierci i Kryształowa Małpa.

Posted by Magda i Marcin

Zgodnie z obietnicą, czas na kolejny wpis. Pomimo, że prędkości na kolumbijskich drogach nie sprzyjają szybkiemu przemieszczaniu się (tak, to już Andy!), udało nam się dotrzeć zgodnie z planem do wszystkich interesujących nas miejsc. Po pierwsze- San Agustin. Małe miasteczko, na południu Kolumbii, w pobliżu którego znaleźć można kilkaset kamiennych figur, przedstawiających ludzi i zwierzęta. Poza tym, w tej okolicy znajduje się drugi co do wysokości wodospad w Ameryce Południowej- bagatela 400 metrów!!! Pech chciał, że nie wiedzieliśmy wcześniej o tym wodospadzie, a plan był dość napięty i nie starczyło czasu by się tam wybrać. W zamian za to zrobiliśmy rundę po okolicznych stanowiskach archeologicznych- El Tablon i La Chaquira, i trzeba przyznać- to był strzał w dziesiątkę! Przyglądając się kamiennym posągom i zastanawiając się o co w tym w ogóle chodzi, wdaliśmy się w rozmowę z babcią, która sprawowała pieczę nad tymże stanowiskiem archeologicznym. Jak się okazało, babcinka (notabene niezwykle sympatyczna) miała jakieś niewyjaśnione związki ze starożytnymi Majami i zabrała się szybko za objaśnianie NASZYCH związków z kalendarzem Majów. Po spisaniu dat urodzenia i dokonaniu stosownych obliczeń, dowiedzieliśmy się, że:

– Magda: lubi matematykę, rysować i tańczyć (cholera, skąd wiedziała?!). Najlepsze miejsce na świecie to Meksyk, właściwy kierunek to zachód, a pora dnia to zmrok. Znak z kalendarza Majów: Kryształowa Małpa (w języku Majów: Chuen).

– Marcin: ma szósty zmysł i jest łącznikiem światów (w języku Majów: Cimi), najlepsze miejsce to Kamczatka, właściwy kierunek to północ, a jego znakiem jest Iguana Śmierci. Czy trzeba coś dodawać? ;)

Cała konwersacja odbyła się rzecz jasna po hiszpańsku, więc możliwe że czegoś nie zrozumieliśmy, ale materiały dydaktyczne w postaci tablic z kolorowymi rysunkami zdecydowanie ułatwiały przekaz. Były tam także dostępne własnoręczne wyroby obrazujące znaki z kalendarza Majów (głównie biżuteria), i co tu dużo mówić- daliśmy się na to złapać. Babcia mogłaby śmiało szkolić specjalistów od marketingu, bo wcale nie próbowała nas namówić na kupno czegokolwiek, ale wykład był na tyle intrygujący, że nie mogliśmy się oprzeć bransoletkom z naszymi znakami :D

Z żalem wyjechaliśmy z San Agustin, pozostawiając tam wiele rzeczy „na później” i ruszyliśmy do ostatniego przystanku w Kolumbii- Ipiales. Kolejne małe miasteczko tuż przy granicy z Ekwadorem, samo w sobie raczej nudne, ale w okolicy znajduje się nie lada atrakcja. Mowa o Sanktuarium Las Lajas, chyba najczęściej pojawiającym się motywie na okładkach przewodników po Kolumbii. Zresztą nie ma co się dziwić, bo sanktuarium jest usytuowane w naprawdę pięknej okolicy. Cała budowla jest jednocześnie kościołem i mostem nad rzeką Guáitara, w dodatku skrytym między górami. Wow, wow, wow! Trudno to opisać, najlepiej obejrzeć zdjęcia.

Tym sposobem zakończyliśmy pobyt w Kolumbii. Największe wrażenie wywarli na nas niesamowicie uprzejmi mieszkańcy tego kraju oraz Andy, które wydają się być wszędzie dookoła i ciągnąć w nieskończoność (oczywiście wiemy, że gdzieś się kończą- a gdzie, mamy zamiar sprawdzić sami w drodze do Ziemi Ognistej;)

  1. sittinghenpoland Said,

    To teraz co? Magda cofa się do Meksyku? I tam osiada, a Marcin „przelotem” wpada hm…zmienia skarpetki , zakłada uszatkę i leci na Kamczatkę?

  2. Gosia M. Said,

    napiszcie później jak wyszedł ekwadorski barszcz xD

  3. holw Said,

    wszystkiego najlepszego podróżnicy ;) cobyście na sylwka do peru zdążyli :D

Add A Comment