obrazek
lut
15

Na koniec świata i kapkę dalej!

Posted by Magda i Marcin

Uwaga, proszę o fanfary! Mamy przyjemność zawiadomić, że misja została wykonana. W końcu, po ponad 5 miesiącach łazęgi, przeżyciu alaskańskich mrozów i środkowoamerykańskich wilgotnych upałów, po napotkaniu niedźwiedzi grizzly, bizonów, jaskrawozielonych węży i największych na świecie LATAJĄCYCH karaluchów, po wdrapywaniu się na wulkany, złażeniu do dna kanionu, po spenetrowaniu gwatemalskich jaskiń i belizejskiej dżungli, po zatruciu pokarmowym w Meksyku, przedarciu się przez kolumbijskie Andy, przekroczeniu równika w Ekwadorze oraz 15 stref czasowych, wreszcie po starciu z boliwijskimi kelnerami i argentyńską ciągnącą się w nieskończoność pampą, po tych wszystkich bardzo fajnych i tylko fajnych przygodach, postawiliśmy wreszcie TEN krok. Nic nie znaczący dla ogółu ludzkości, ale jakże wielki dla nas;) A zatem, 8 lutego bieżącego roku stanęliśmy u celu, czyli na Końcu Świata! Dobra koniec patosu, to tylko chwyt marketingowy :P Ushuaia nie jest wcale na końcu świata, bo:

1. Istnieje miasto wysunięte jeszcze bardziej na południe, czyli chilijskie Puerto Williams.
2. Przecież Ziemia jest okrągła więc o jakim końcu w ogóle tu mówimy? ;)

W każdym razie byliśmy tam, co więcej spłukaliśmy się nieźle na wycieczkę na pingwiny (w tym celu wydaliśmy forsę przeznaczoną na powrót autobusem do Buenos, co oznaczało konieczność łapania stopa w drodze powrotnej) i absolutnie nie żałujemy! Widzieliśmy kolonię kormoranów, lwów morskich (super) i pingwiny Magellanskie oraz Białobrewe (super razy milion). Pingwiny wskakują na pozycję numer jeden wśród wszystkich ptaków które widzieliśmy w czasie tej podróży. Nie mogliśmy się oprzeć i nakręciliśmy kilka filmików, nie jest to jakość HD ale i tak zapraszamy do obejrzenia. Polecamy zwłaszcza filmik Pingwiny 2- w rolach głównych nasi faworyci, czyli pingwin zszokowany widokiem ludzi i pingwin zaspany.

W drodze na Isla Pinguinera, minęliśmy latarnię morską która wyznacza symboliczny Koniec Świata (tak twierdzą Argentyńczycy), czyli suma summarum byliśmy za tym całym końcem. Z innych atrakcji dostępnych w Ushuaia, można wspomnieć o wycieczce na Antarktydę (skromne 3 tys dolarów za najtańszą z nich ;) lub na Przylądek Horn.

Kolejna ważna rzeczy o której musimy napisać, to fakt, że na południu Argentyny zaczęliśmy spotykać Polaków- był to z początku niezły szok, bo przez resztę podróży trafiliśmy na naszych rodaków może ze 3 razy, ale w Patagonii stało się to normą. Tu gorące pozdrowienia dla Magdy i Asi, które trafiliśmy w 4 różnych miejscach! Fajnie było, w końcu tak jak ze swoimi, z nikim wieczoru nie spędzisz;)

Z Ushuaia zawinęliśmy się szybko, wiedząc że musimy łapać stopa i przede wszystkim wiedząc, że w Argentynie autostop to nie taka łatwa sprawa. Mimo wszystko prowincja Tierra del Fuego (Ziemia Ognista) zaskoczyła nas pozytywnie i całkiem wartko dostaliśmy się do Rio Gallegos (to już na stałym lądzie, za Cieśniną Magellańską) skąd mogliśmy już wziąć autobus do Buenos Aires (jedyne 42 godzinki na czterech literach;). Dawno już nie wspominaliśmy o przekraczaniu granic, więc tym razem kilka słów o kuriozum które funduje chilijska granica. Otóż, część wyspy Tierra del Fuego należy do Chile i trzeba ten kraj przekroczyć aby dostać się z Argentyny do Ushuaia (też w Argentynie). Na granicy niezłe szopki;) Zarekwirowali nam dwa pomidory, bowiem stanowiły one poważne zagrożenie dla chilijskiego ekosystemu (dla naszych żołądków nie stanowiłyby żadnego zagrożenia, ale nie mieliśmy nic do gadania przy surowych celnikach). Próbę przeszmuglowania do Chile argentyńskiego miodu również traktuje się co najmniej jak napad z bronią w ręku, uważajcie więc co macie w plecakach i szykujcie miejsce w paszporcie… Otóż, dojazd i powrót z Ushuaia drogą inną niż lotniczą = 8 nowych pieczątek: wyjazdowa z Argentyny, wjazdowa do Chile, wyjazdowa z Chile, wjazdowa do Argentyny oraz to samo w drodze powrotnej. Wszystko razem wzięte jest tak niedorzeczne, że aż śmieszne ;)

No to tyle wieści z frontu, ale nie cieszcie się, nie macie nas jeszcze z głowy! Przed nami ostatnie kilka dni w Buenos Aires, gdzie czekamy sobie na lot powrotny więc czeka Was jeszcze jakaś relacja… Hasta pronto!

P.S. Quiz o ptakach wygrał Wojtek (nadesłał odpowiedzi jako pierwszy), ale na wyróżnienie zasługuje Lissek za kreatywność w odpowiedziach ;) oraz Łuki za precyzję i łacińskie nazwy. Gratulujemy! A rozwiązaniei to: Ibis Maskowy, Flaming Chilijski, Dzięcioł Chilijski, Dzięcioł Magellański, Karakara, Drozd Falklandzki i Nandu.

  1. sittinghenpoland Said,

    Piękny mini reportaż z filmikami,pingwiny urocze:)

  2. Byrne Said,

    Hey Congratulations!

    I’m glad to here you made it, even though the Bolivian waiters did everything they could to stop you. (And don’t let anyone tell you your posts are too long! I just read five of them at once.) It sounds like an incredible once in a lifetime trip. And I’m glad to have been a part of it. You are welcome back to Alaska anytime.

    From the white North
    Byrne

Add A Comment