obrazek
микрозаймы на карту за 5 минут без проверки кредитной истории
gru
03

Polowanie na Quetzale

Posted by Magda i Marcin

Słyszeliśmy, że w Polsce niezła zadymka śnieżna. U nas w zasadzie podobnie, tyle że zamiast śniegu z nieba lecą wiadra wody- dosłownie! Chyba za wcześnie opuściliśmy słoneczny Salvador, bo wkrótce po tym wkroczyliśmy w strefę gdzie wciąż trwa pora deszczowa. Zanim wpadliśmy w środek ulewy, zdążyliśmy jeszcze przemknąć przez Honduras i Nikaraguę- tu zatrzymaliśmy się w mekce backpackersów czyli w Granadzie, położonej nad brzegiem jeziora Nikaragua. Uroczo, kolonialnie ale jakby zbyt turystycznie. Warto jednak nadmienić, że odwiedziliśmy w czasie tej wizyty fabrykę cygar, a nawet kupiliśmy jedno małe „mombachito” ;) Cygara z Nikaragui są cenione na świecie, ponieważ tytoń rośnie na wzgórzach aktywnych wulkanów, co wpływa na wysoką jakość roślin (informacja od przewodnika).

Opuszczenie Nikaragui kosztowało nas wiele- zarówno pieniędzy (opłata turystyczna wynosi 15$ od głowy), jak i utratę słońca, które od Arizony towarzyszyło nam niemal cały czas. Oprócz deszczu, w Kostaryce dopadł nas także pech. Zastanawialiśmy się nawet czy nie zatytułować tego wpisu „Kostarykańską wtopą” ;) Pokrótce:

– Ceny w miejscach, które wcześniej sprawdziliśmy w przewodniku okazały się ponad 2 razy wyższe (nie zwróciliśmy uwagi na fakt, że przewodnik był sprzed 6 lat)!
– Półtorej godziny próbowaliśmy łapać stopa na drodze, która okazała się zamknięta.
– Dotarliśmy o godzinie 16.42 do biura administracji Parku Narodowego Chirripo, gdzie trzeba zarezerwować z wyprzedzeniem możliwość campingu w parku. Biuro czynne do 16.30…
– W związku z tym musieliśmy nocować w pobliskiej wiosce, gdzie najtańszy hostel był zamknięty, ponieważ tego wieczoru cała obsługa bawiła się na weselu.
– Następnego dnia weszliśmy do parku na własną rękę, po około 5 minutach niemalże utopiliśmy się w błocie na szlaku co zmusiło nas do odwrotu.

Jedynym, co uratowało Kostarykę w naszych oczach, były źródła termalne w których utopiliśmy całą naszą złość ;) A tak naprawdę kraj piękny, zielony i bardzo zadbany (żadnych śmieci na poboczach!), ale warto go odwiedzić w czasie pory suchej i z nieco większym budżetem.

W końcu dotarliśmy do ostatniego państwa na północnoamerykańskiej ziemi, dziesiątego na naszej trasie, symbolicznego półmetku- Panamy. Nasz plan brzmiał „upolować quetzala”. Quetzale, czyli rajskie ptaki widnieją w godle Gwatemali, a w przeszłości były czczone przez Azteków i Majów jako symbol wolności. Są one przepięknie upierzone i rzeczywiście trzymane w niewoli przez dłuższy czas- giną. Obecnie to gatunek zagrożony wyginięciem. Zatem, wio do Boquete- górskiego panamskiego miasteczka, gdzie swój początek ma Szlak Quetzali. Niestety! Pomimo, że wstaliśmy o nieludzko wczesnej godzinie i ruszyliśmy na szlak, nie udało nam się dorwać ani jednego skubańca. Możliwe, że to za sprawą ogromnego deszczu, który z kolei dorwał nas w połowie trasy (kto w ogóle wymyślił porę deszczową?!?!). Sprawa nie jest jednak zupełnie przegrana, bowiem na szlaku znaleźliśmy pióro które z dużym prawdopodobieństwem było niegdyś własnością quetzala!

W okolicy Boquete jest wiele innych atrakcji, oprócz Queztal Trail, jak na przykład wulkan Baru (najwyższy szczyt Panamy), gorące źródła, raftingi rzeczne oraz palarnie kawy (100% arabika, zdaniem znawców jedna z najlepszych na świecie). Nie omieszkaliśmy wypić filiżanki w najpopularniejszej kawiarni w mieście- Cafe Ruiz. Mniam! 5+ dla Boquete. Naprawdę chcieliśmy zostać tam dłużej, ale w tym deszczu po prostu nie dało rady. Jesteśmy właśnie w drodze do Panama City, a potem- spadamy do Kolumbii (tyle w planach;). Hasta luego!

  1. Brat Wojciech Said,

    Jakieś ciekawe alkohole saczycie?

  2. Brat Wojciech Said,

    Jakieś ciekawe alkohole piliście?

  3. sittinghenpoland Said,

    Widzę, że „pamiątki” same się precyzują:), a ja mam nadzieję, że ta pyszna kawa przez oceany i morza już „leci” do mojej kuchni;)

  4. Magda i Marcin Said,

    W tym temacie bez spektakularnych sukcesów, choć dwa dni temu, skosztowaliśmy (na sympatycznym spotkaniu) siedmioletni, panamski rum! Cóż, Panama ma dużo wspólnego z żeglugą i morzem w ogóle, to też rum jest tu więcej niż popularny (i doskonały w smaku;)

Add A Comment