obrazek
wrz
18

Roztrzaskana głowa skaczącego bizona

Posted by Magda i Marcin

Etap kanadyjski już prawie za nami, czas więc na podsumowanie wizyty w tym kraju- gigancie. Przez drugie co do wielkości państwo na świecie przejechaliśmy w iście olimpijskim tempie- niewiele ponad tydzień. Jak tak dalej pójdzie,   na Święta będziemy w Argentynie ;) A tak na serio, mieliśmy kilka powodów żeby tak zasuwać. Najważniejszy z nich to pogoda. O tak… pogodę w Jukonie, British Columbii albo Albercie można opisać jednym zdaniem. Jeżeli akurat nie pada to znaczy, że padało przed chwilą lub zacznie padać za chwilę ;p Co tak naprawdę wcale nie jest zabawne,  zwłaszcza w perspektywie nocki w namiocie bądź konieczności wystawania przy drodze z wystawionym kciukiem. Jeśli dołożyć do tego ceny (o madre mia!) pozostaje tylko zawijać się jak najszybciej i powrócić dopiero z własnym wielkim camperem, po zarobieniu tych grubych milionów w przyszłości (btw, do Vegas już całkiem niedaleko:).  Pomimo tych wszystkich szatańskich kapuśniaków, deszczyków i ostrych ulew, udało nam się jednak odwiedzić kilka pięknych miejsc i zobaczyć kawał naprawdę bogatej, dzikiej przyrody! Niestety w kulminacyjnym momencie padły baterie od aparatu, więc nie udało nam się zrobić zdjęć kilku interesującym obiektom. Pozostaną więc tylko wspomnienia, ale nie omieszkamy opisać co gały widziały ;p

1. Hotsprings Liard River – doskonałe miejsce na przerwę w podróży. Po mroźnej nocy w namiocie nie ma nic przyjemniejszego niż zanurzyć się w ciepłych źródłach wśród dzikiej przyrody. Hotsprings – LINK

2. Wszechobecne „Buffalo”, które oglądaliśmy z Alaska Highway przez dwa dni (łapanie stopa było dość ekscytujące w tej okolicy): Buffalo z BC – LINK

3. Baribale, zwane też niedźwiedziami czarnymi, które także oberwowaliśmy z okien samochodu (ich miły wygląd to tylko pozory, w gruncie rzeczy bywają bardzo niebezpieczne!): Baribal – LINK

Alaska Highway dostarczyła nam 100% pozytywnych wrażeń. Poza wyżej wymienionymi zwierzakami widzieliśmy też karibu, jelenie, niezliczone ilości ptactwa ale przede wszystkim poznaliśmy tu niesamowitych i pomocnych ludzi. Kanadyjczycy okazali się milion razy lepsi niż pogoda w tym kraju! Spotkaliśmy wiele osób z przeszłością podróżniczą, dzięki czemu nasłuchaliśmy się mnóstwa ciekawych opowieści. Zdarzały się także całkiem zaskakujące incydenty, jak zapraszanie nas na nocleg lub kierowca zbaczający ze swojej drogi specjalnie żebyśmy dotarli do celu. Po prostu miód, malina:) Udało nam się nawet odwiedzić ranczo kanadyjskiego kowboja, hodującego (jak to każdy kowboj) konie i LAMY.

Celem odetchnięcia życiem wielkomiejskim, zrobiliśmy także mały przystanek w Edmonton (stolica Alberty). Miasto to może pochwalić się (podobno) największym na świecie centrum handlowym West Edmonton Mall. Rzeczywiście niezły kolos! Do tego oferuje atrakcje inne niż tylko shopping-  baseny, gokarty na wodzie czy show z lwem morskim w roli głównej. Tylko paliwa do naszego palnika nie było:p Na szczęście wcześniej w Whitehorse udało się kupić dwie butle z gazem, więc na jakiś czas problem z głowy. Żeby pokazać się od patriotycznej strony, musimy jednak napisać,  że nasz poznański Stary Browar nie jest traci wcale przy porównaniu z West Edmonton Mall.

Ostatnim celem naszej podróży przez Kanadę, było Muzeum Roztrzaskanej Głowy Skaczącego Bizona. Muzeum równie ciekawe jak sama jego nazwa;) Miejsc to upamiętnia stosowany na tych ziemiach sposób polowania na bizony. Trudno w to uwierzyć ale działo się to już 9000 lat temu! Indianie budowali prowizoryczne drogi prowadzące nad brzeg klifu, następnie przebierali się w skóry wilków (tzw straszaki) oraz bizonów (aby siać panikę w stadzie i zmusić resztę by biegły w określonym kierunku). Rozpędzone bizony ogarnięte paniką pędziły nad brzeg klifu gdzie czekał je smutny los w postaci krótkiego lotu na ziemię i tytułowej roztrzaskanej głowy. Pomimo, że godzi to w wegetariańskie uczucia, przyznajemy, że indiański pomysł był bardzo cwany.

I to by było na tyle o Kanadzie. Następny przystanek- Yellowstone ;)

  1. Brat Wojciech Said,

    Pilnujcie tej baterii łosie- żeby wam się nie wyczerpywała :). Pozdrawiamy! K&W.

  2. Grey_wolf Said,

    Pozdrowienia z frontu robót. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam o godz 19:00 (czasu polskiego) na stronę http://www.kult.orange.pl :)

  3. Gerry Greer Said,

    How are you two doing, I am the trucker that picked you up at the USA border. Do you remember me? because I remember you guys. You two are so cool, l had such a blast in the short time that we were together. l have been reading lucky trip and l am loving it so much. l am so sorry about the rain in Canada it sucked for me too. But your trip sounds so exciting, l wish l could pick you up again and take you to your next stop. l am sure the weather is better now. How was your birthday Magda in Vegas, did you win the big one, or did you just get a big headache? l had a cold beer on Oct.1 and wished you a happy birthday and was hoping you guys would win something big, but l am sure you had a blast. l will be praying for you two to have a safe and happy journey, l will be reading luckytrip and l will stay in touch, LOVE YOU GUYS have a great trip.

Add A Comment