obrazek
микрозаймы на карту за 5 минут без проверки кредитной истории
lis
05

Śladami Majów

Posted by Magda i Marcin

Tak jak zapowiedzieliśmy, po opuszczeniu miasta Meksyk ruszyliśmy odkrywać kolejne ruiny. Wybór nie był łatwy, ponieważ cały południowy Meksyk jest dosłownie usiany pozostałościami cywilizacji Majów i Azteków. Zdecydowaliśmy się na niekomercyjne, skryte w dżungli Palenque oraz Mekkę turystów, czyli najpopularniejsze ruiny w kraju- Chichen Itza.

Gdybyśmy mieli stworzyć ranking, zwycięzcą zostałoby bez wątpienia Palenque- zamiata pozostałe ruiny majów (nie wliczamy tu azteckiego Teotihuacan;) głęboko pod kuchenną ławę. Dodatkowego uroku dodaje temu miejscu możliwość biwakowania w środku dżungli, w tzw. El Panchan. Można tu znaleźć pająki wielkości pięści, wyjce hałasujące na drzewach, mnóstwo młodych ludzi, przepyszne quesadille oraz codzienne koncerty muzyki z różnych zakątków Ameryki. Niepowtarzalny klimat pomógł zagoić ranę w sercu spowodowaną odpuszczeniem wejścia na najwyższy szczyt Meksyku- Orizabę (co dla niektórych, czyt. Marcina, było bardzo ciężką decyzja). Do tego wszystko jest tam bardzo tanie, może dlatego, że region ten- Chiapas jest najbiedniejszym regionem w Meksyku. Dla konfrontacji, po 3 sympatycznych dniach spakowaliśmy plecaki i ustawiliśmy azymut na turystyczny Jukatan.

Tu kolejny pokłon w stronę Couchsurfingu, za pomocą którego udało nam się znaleźć genialny camping w Yokdzonot, niedaleko Chichen Itza. Na miejscu można spać w namiocie bądź w chatce Majów, korzystać z (bardzo czystej i estetycznej!) łazienki na świeżym powietrzu, ewentualnie wylegiwać się w hamaku i uciąć sobie pogawędkę z prawdziwym potomkiem Majów- don Danielem (to opcja dla władających j. hiszpańskim;). Spotkaliśmy tam bardzo interesującą postać- Kyle’a z Florydy, który podróżuje na swoim wypasionym motocyklu po Ameryce Łacińskiej. Musimy przyznać, że chłopak jest doskonale przygotowany do swojej podróży! Na kolana powalił nas magiczny guzik ratunkowy na kierownicy jego motocykla- w razie draki, Kyle wciska guzik, wtedy bank w Londynie otrzymuje sygnał i inwestuje 100 tys. USD w celu odnalezienia zaginionego w dżungli Kyle’a. A to wszystko za jedyne 12 dolców abonamentu rocznie (no dobra, sprzęt też swoje kosztował, ale jednak życie jest cenniejsze). Tu można znaleźć BLOG KYLE’A .

Razem z Kylem urządziliśmy sobie wycieczkę do ruin Chichen Itza, jak dla nas zbyt zatłoczonych + nie wolno wspinać się na piramidę, zatem całość bez szału. Do tego paskudnie drogie… Na plus możemy napisać, że mają tam boisko do gry w Chajchaay, czyli starożytną „koszykówkę” Majów. Gra ta była dość brutalna i zwycięstwo miało swoją cenę, a konkretnie członkom wygranego zespołu odcinano głowy nożem. Dlaczego im, a nie przegranym? W końcu bogom trzeba oddać to, co najlepsze, a nie jakiś tam przegrany zespół! Ktoś chętny na rundkę? ;D Oprócz ruin, odwiedziliśmy też Cenot, czyli ogromny dół w ziemi wypełniony wodą (wysokość 45 m pod i 15 m nad poziomem wody, o średnicy ok. 30 m), atrakcyjny szczególnie dla nurków.

Następnym przystankiem był Cancun, trochę przez przypadek i odrobinę szczęścia. Jadąc stopem, spotkaliśmy Felipe, który ni stąd ni zowąd zaoferował nam możliwość zatrzymania się w jego drugim mieszkaniu w Cancun (dość szalona historia, bo prawdopodobnie specjalnie dla nas dorobił klucze do mieszkania;) gdzie nieco odetchnęliśmy po biwakowaniu w dżungli. Oraz pierwsza kąpiel w Morzu Karaibskim za nami, hurra!

Nie chcemy nikogo martwić, ale to już ostatni wpis z Meksyku. Jesteśmy obecne w Chetumal, na granicy z Belize, gdzie wjeżdżamy już jutro- ale o kraju Tacos i Burritos na pewno nigdy nie zapomnimy!

  1. holw Said,

    muszę powiedzieć, że miałbym poważny dylemat czy zrezygnować z wejścia na tę górę :D

  2. Magda i Marcin Said,

    Był poważny! Ale sądzę, że będzie jeszcze okazja… ;>

  3. Zet Said,

    Jesteście okropni, zamiast zajmować się tym, czym powinnam się zajmować, czytam waszą relację…

  4. Kyle Said,

    I’m very glad to have met both of you in Yucatan, Mexico. I’ve made it to Guatemala City, and have just had my bike problem diagnosed and fixed in 20 minutes for $200 quetzales ($25 USD). Fantastic! I hope both of you find good experiences and happiness on your travels to Argentina.
    Hasta la próxima vez!

Add A Comment