obrazek
paź
07

What’s happened in Vegas…

Posted by Magda i Marcin

… stays in Vegas! Byliśmy, zobaczyliśmy i odjechaliśmy, nic więcej na ten temat nie powiemy ;) Za to wrzucamy galerię zdjęć z tego grzesznego miasta.

Po wizycie w Las Vegas, ruszyliśmy na podbój Kalifornii. Zatrzymaliśmy się w Anaheim pod L.A. u Basi i Wieśka (serdecznie pozdrawiamy!!!!), gdzie przez chwilę poczuliśmy się jak w domu, głównie za sprawą pomidorówki i pysznych pierogów- oj, będzie nam tego brakować. Żeby nikt nie pomyślał, że cały czas się obżeraliśmy, informujemy że zobaczyliśmy kilka z głównych punktów programu Los Angeles i okolicy. Pierwszego dnia na ruszt poszły Hollywood i Beverly Hills. Przeszliśmy się Aleją Gwiazd wzdłuż Hollywood Blvd, porównaliśmy swoje dłonie z odciskami sław (wow, cóż za lans ;), przejechaliśmy się także ulicami Beverly Hills- przede wszystkim Rodeo Drive, gdzie podobno gwiazdy robią zakupy. Nie dajemy jednak wiary tej plotce, bo ani Brada, ani Angeliny nie spotkaliśmy. Trafiło się za to kilku innych starych kumpli- zainteresowanych tym tematem zapraszamy do galerii :) Dzień zakończyliśmy bezowocnymi poszukiwaniami grobu Marylin Monroe (niestety nie udało się go znaleźć, ale chyba byliśmy całkiem blisko). Kolejnego dnia zwiedziliśmy Muzeum przez duże „M”- nie tam żadne zwykłe nudy, tylko nudy w naprawdę pięknej oprawie! Żart oczywiście. Getty Center Muzeum w Los Angeles to niesamowite miejsce- galeria malarstwa, rzeźby, fotografii i rysunku, a także ogromny ogród z fontannami i innymi bajerami, zlokalizowane na wzgórzach z których można podziwiać panoramę miasta. Po Getty zahaczyliśmy jeszcze o statek Queen Mary w Long Beach i pognaliśmy na wspomniane wcześniej pierogi oraz rundkę w pokera. Hazard rządzi światem:) W końcu musieliśmy opuścić naszą sympatyczną bazę i ruszyć w drogę do San Diego, gdzie żegnamy się z naszym autem. Jadąc do San Diego zatrzymaliśmy się na moment w San Juan Capistrano- misji katolickiej z XVIII wieku. Miejsce to zrobiło na nas naprawdę duże wrażenie! Miasteczko (najpierw hiszpańskie, potem meksykańskie, obecnie amerykańskie) w stylu kolonialnym, ogrody z kwiatami i kaktusami, fontanny z kolorowymi rybami, no i udało się sfotografować kolibry!!!

No to misson complete, etap amerykański tej podróży jest już na finiszu. Za dwa dni pakujemy się do autobusu, który zawiezie nas przez najbardziej zatłoczone przejście graniczne na świecie (Tijuana) prosto na Baja California. Czyli, witaj Meksyku!

  1. Lissek Said,

    Uciekam z pracy, uciekam z miasta, uciekam z tego kraju… Klaudyna pakuj się, witaj Vegas!!! ;p

  2. Barbara Said,

    Hi Magda and Marcin,
    Where are the news from Mexico? Are you having too much fun on the beach?
    Can’t wait for your next post and pictures. Good luck!
    Love, Basia.

Add A Comment